[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Zapytał, kiedy każde z nich powoli się rozbierało przed ekstrawaganckim łóżkiem. – Widzę to w twoich oczach i czytam w myślach. Jestem więcej niż pewna jak niczego innego na tym świecie. Tak jak ty możesz być pewny mojej miłości do ciebie. To chyba najbardziej niesamowita rzecz w relacji, którą mamy. Brak niepewności. Brak możliwości aby ukryć nasze prawdziwe uczucia. I miłość, wiedza, że mężczyzna kocha cię tak samo jak ty jego. – Jeśli nie bardziej. Zgodził się usuwając ostatnią część odzieży, podczas gdy ona zrobiła to samo. Gdy byli nadzy, pocałowali się. Znaleźli się w bańce szczęścia, która wstrząsnęła ich łączącą więzią. Nie było gry w tym czasie, nie drażnili się, była tylko paląca potrzeba w ich obojgu. Atticus nigdy nie zaznał takiej przyjemności. Ona pielęgnowała coś w jego duszy, jej światło zasiało ziarno nadziei i ono rozświetlało jego mrok. Odrodził się ponownie, jego życie było jaśniejsze dzięki jej wpływowi. Pociągnął ją w dół na miękkie łóżko, rozciągając jej ciało pod nim, w sposób jaki wiedział, że lubi. Czytał w jej myślach. Jak lubi gdy jej małe ciało jest przyciśnięte przez jego większe. Jak Jego ciepłe ciało ogrzewa jej na całej długości. Dał jej wszystko co lubiła i jeszcze więcej. Czcił jej usta, zęby wydłużyły się i drażniły jej wrażliwą skórę, wywołując dreszcze. Kochał sposób w jaki odpowiadała mu. Miał spędzić wieki aby wywoływać jej jęki w co raz to nowe sposoby. Myśl o tym wywołała uśmiech, spojrzał na nią aby zobaczyć dokładnie taki sam uśmiech na jej twarzy. – To będzie jeszcze lepsze niż teraz. Obiecał, liżąc jej pępek i podgryzając brzuch, a ona jęknęła. – Trudno uwierzyć, że może być jeszcze lepiej. – Uwierz w to moja miłości. Podrażnił jej uda zarostem sięgając między nie. Była bardziej niż gotowa. Jak on. Rozszerzył jej nogi szeroko, trzymając kolana i podpierając się na rękach. Spojrzał w jej oczy i wziął w posiadanie łącząc ich, zarówno ciało jak i umysły. Po pierwszych kilku pchnięciach, nie był już pewien gdzie kończy się on , a zaczyna ona. Czuł jej przyjemność i własną, mieszanina ich umysłów, łącząc i mnożąc ich zachwyt gdy poruszał się w niej. Gdy zbliżał się do szczytu pochylił się do niej bliżej i owinął jej nogi wokół swoich bioder aby uzyskać jeszcze większy dostęp do jej ciała. Kąt się zmienił kiedy pochylił się jeszcze niżej aby zatopić zęby w jej szyi doprowadzając ich do orgazmu w tej samej chwili, gdy łączyli umysły, ciało, krew i ekstazę. Leżeli razem w tym dużym łóżku przytulając się. Lissa pogładziła jego potężną pierś opierając się o niego. Nadal czuła ich połączone myśli, tak było w chwilach największej przyjemności, normalnie miała kontrolę nad ich połączeniem tak jak jej tego nauczył. Jej myśli powędrowały do przyjaciół i następstw ich małżeństwa. Kelly już wpasowała się w winnicę, a oni myśleli o konieczności przeniesienia jej do dużego domu, żeby nie musiała tak daleko codziennie dojeżdżać z miasta. Ona rozumie nowe życie Lissy lepiej niż ktokolwiek inny. Carly będzie w Wyoming więc przynajmniej na kilka miesięcy będzie poza zasięgiem. Christy była zazwyczaj spokojna i trzeba było wyciągać ją z domu przez większość czasu. Szanse by zauważyła jakiekolwiek zmiany były znikome. Jenna to była inna historia. Bystre oczy i dociekliwa natura. Jenna zauważała rzeczy, których inni nie.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
|